Piękna mroźna zima nam zawitała. Ja co tydzień w piątek jeżdżę do domku na wsi i go podgrzewam by nie zamarzł oraz odśnieżam ścieżki i dojazd by go nie zasypało. Dawniej paliłem w kominku ale teraz od kilku lat opalam go piecem tzw. centralnym ogrzewaniem. Czynność tą powtarzam co tydzień. Jak jest większy mróz to częściej, między czasie wykonuję jeszcze inne czynności, np. jeżdżę na rybki lub zimuję się stawem który mam na podwórku i wiele prac mniej przyjemnych. W dniu dzisiejszym postanowiłem dotlenić rybki w stawie. Wywierciłem kilka otworów i zbadałem głębokość wody jest w miejscu najgłębszym około 1,6 m, woda ok nie czuć rybek i przyduchy. Wchodząc na staw zauważyłem ślady zwierzęcia przyglądaj się bliżej były to ślady ptaka. Przeciwnej stronie stawu zauważyłem ptaka z daleka trudno było odróżnić co to za ptak. Okazało się że jest to czapla siwa. Biedaczka zamarzła. Te ostatnie dni i noce były bardzo mroźne i pewnie one przyczyniły się jej śmierci. Liczyła pewnie na rybki i że posili się w moim stawie. Przeliczyła się, a może była chora. Szkoda zwierzęcia, chociaż mi trochę krwi napsuła, bo ją przeganiałem z wody kilka razy. Wyniosłem ją ze stawu i przysypałem śniegiem. Jak ziemia odtaje to ją zakopię. Kończę te rozważania i opis zdarzenia nie wiem jak by można takim dużym ptakom pomóc w zimie nie zawsze też można pomóc. Mniejsze ptaszki karmię sypiąc coś do karmnika a te większe muszą sobie radzić. Oby mniej takich zdarzeń nie jest to przyjemne. Pozdrawiam.
