Dzisiejsza wolna sobota to piękny dzień,trochę mrożny i z delikatnym opadem sniegu. Jesteśmy na wsi bo trzeba popalić w domu by go ogrzac przed nadciągajacymi mrozami. Po spacerze z moja piekniejszą połową wywierciłem kilka dziur na mim stawie. Sprawdziłem grubość lodu. Jest na tyle gruby że można zaryzykować wejść na staw i połowić z pod lodu.
Decyzja trochę późna bo wyjechaliśmy dopiero o 12/30 , ale jak to mówią lepiej późno niż wcale. Na stwie jest grupka łowiących.
Łowią na srodku czyli jest bezpiecznie. Pojechaliśmy dalej w spokojne miejsce przy trzcinać typowo na okonie i nie tak głęboko.
Wywierciłem kila dziur Adam pod nęcił i czekamy.
Przechodzimy od dziury do dziury i nic. Po godzinie Adam ma branie.
Jest pierwsza rybka a później jeszcze kilka tak do 15/00 złowił jeszcze kila i dwie piękne rybki spięły się pod powierzchnią. Jak na pierwszy raz to super i jest zachęta na przyszłość.

Aby nie zakończyło się to zbyt radośnie to mamy kontrolę dokumentów i tłumaczenie dlaczego mi długopis nie pisze na mrozie. Kolega strażnik był tak wyrozumiały że zakończyło się na serdecznościach i wymianie uwag. Dołączam kilka zdjęć z wyprawy i pozdrawiam.
