Spławikowe Mstrzostwa Koła PZW nr 50 Ciepłownik

W dniu 12.05.2013r zgodnie z terminem wcześniej ustalonym i podanym do wiadomości odbyły się Zawody o Mistrzostwo Koła PZW Nr 50,,Ciepłownik” Stalowa Wola metoda spławikowa na zbiorniku ,,Klonowe”.Tym razem pogoda dopisała, było trochę wietrznie i ale były przebłyski słońca czyli pogoda wymarzona. W zawodach wzięło udział 15 kolegów w tym 4 juniorów. Zawody rozpoczęły się odprawą zawodników i sędziów. Start zawodów godzina 8/00 zakończenie 11/00, jedna tura. W kategorii Seniorów ryby złowili i tytuły zdobyli: I-miejsce Mistrz Koła kol. Płatnerz Andrzej 2006 punktów, II miejsce i tytuł Vice -Mistrza kol. Mścisz Tomasz 83 punkty, III miejsce kol, Dorocicz Tadeusz 78 punkty. W kategorii Juniorów: I miejsce i tytuł Mistrza zdobył kol. Delekta Piotr 181 punktów, II miejsce i tytuł Vice-Mistrza zdobył kol. Cagara Wojciech 142 punkty. Ryby złowili jeszcze kol .Mokrzyk Zbigniew i Sobiło Andrzej. Po zważeniu i policzeniu ryb pogratulowano zwycięzcom i wręczono dyplomy, medale i puchary. Po dekoracji zwycięzców jak zwykle odbyła się konsumpcja potraw przygotowanych przez Gospodarza Koła. Prezes w imieniu Zarządu Koła podziękował uczestnikom zawodów i zaprosił na następne zawody w dniu 16.06.2013 zbiornik ,,Warchoły”” tytuł ,,Największa ryba””.

 

Zaszufladkowano do kategorii Z życia koła "Ciepłownik" i nie tylko. | Otagowano | Dodaj komentarz

Rozpoczęcie Sezonu 2013r

W dniu dzisiejszym t/j 28.04.2013r na zbiorniku ,,Klonowe”” odbyły się Zawody Towarzyskie ,,Rozpoczęcie Sezonu 2013r w Kole Nr-50 ,,Ciepłownik”” Stalowa Wola. Mimo nieciekawej pogody bo padał deszcz chęć uczestnictwa zgłosiło 22 kolegów w tym jedna Kobieta i trzech Juniorów. Zawody rozpoczęły się odprawą na której uzgodniono regulamin wędkowania i czas oraz ustalono, że ryba złowiona po zważeniu będzie puszczona do wody. Ustalono, że odbędzie się jedna tura od 8/00 do godz-11/00. W tym czasie organizatorzy -Gospodarz Koła przygotowywał gorący posiłek. Sędziowie sprawdzali stanowiska i pilnowali by zawody odbywały się zgodnie z regulaminem i wcześniej ustalonymi zasadami. O godz 11/00 zakończono zawody i podczas ważenia i liczenia ryb stwierdzono, że w kategorii Seniorów I miejsce zajął kol. Mokrzyk Zbigniew ,II miejsce kol. Kutyła Adam ,III miejsce zajął. kol Grzesik Krzysztof. W kategorii Juniorów I miejsce zajął i nagrody otrzymał kol. Nitek Krystian i tylko on złowił ryby. Wymienieni koledzy otrzymali dyplomy i nagrody rzeczowe. Po udekorowaniu zwycięzców nastąpiła część nieoficjalna czyli poczęstunek przygotowany przez Gospodarza koła. Mimo padającego deszczu humory i apetyt dopisały z czego ja i zarząd się cieszy. Dołączam zdjęcia z tej imprezy. Pozdrawiam i do zobaczenia w dn-12.05.2013 na Spławikowych Mistrzostwach Koła.

Zaszufladkowano do kategorii Z życia koła "Ciepłownik" i nie tylko. | Otagowano | Dodaj komentarz

Miętusy poczuły wiosnę

Tego popołudnia zaplanowaliśmy wyjazd na miętusa. Chyba już ostatni raz z zaznaczeniem na chyba. Pogoda w dzień była dosyć ładna ale noce są jeszcze chłodne i z tą myślą i nastawieniem pojechaliśmy na tego nocnego drapieżcę. Może jeszcze weźmie choć już połowa kwietnia minęła. Przyjechaliśmy nad rzeczkę no i jak zwykle jakieś problemy tym razem woda wysoka niespokojna no cóż szukamy jakiejś miejscówki. Znaleźliśmy kawałek spokojniejszej wody za zwalonym w poprzek rzeki konarem. Sprawdziliśmy grunt – spory dołek. Woda wymyła jest jakieś 2-3m głębokości a przy brzegach pozostawione pnie po olchach naturalne kryjówki dla miętusa. Rozłożyliśmy wędki na haki filety oklei i w wodę. Zaczyna się zmrok temperatura spada wszystko idzie w dobrym kierunku. Czyli powinny brać miętusy. Po jakimś czasie wyjmujemy przynęty sprawdzamy i z powrotem do wody. Po godzinie szarpnęło na mojej wędce kila razy zaciąłem i pusto. Za chwile na syna wędce to samo. Ponęciłem kawałkami ryb może się skuszą. Co jakiś czas sprawdzaliśmy przynęty. Stwierdziłem chyba miętusy już poczuły wiosnę i ciepełko ich nasyciło. Po trzech godzinach zadecydowałem jedziemy do domu odłożymy wędkowanie na miętusy do jesieni. A tu niespodzianka na syna wędce jest miętus, może nie wyrośnięty trochę ponad wymiar ale zawsze ryba . Zrobiłem kilka zdjęć i wrócił do wody niech rośnie do jesieni może zapomni i weźmie jeszcze raz. Pozdrawiam kolegów wędkarzy.

Zaszufladkowano do kategorii Wędkarskie przygody. | Otagowano | Dodaj komentarz

Pierwsza i ostatnia wyprawa wędkarska

Zima 2012-2013 była długa i niezbyt ciekawa dla wędkarzy. Ja osobiście na tzw. podlodówkę wybieram się rzadko i to dopiero w tedy gdy jestem pewien, że lud jest na tyle gruby i niema ryzyka załamania się pod nogami. I nastąpił ten dzień 23.02.2013r nie wytrzymałem dłużej stwierdziłem, że jedziemy na ,,Warchoły” zobaczymy co się dzieje. Zajechałem nad łowisko no i co. Wędkarzy nie widać, pomyślałem sobota pora obiadowa pewnie dlatego. Mówię do syna wejdziemy na lód to zobaczymy czy są dziury i w ogóle czy coś się na nim działo. Na wszelki wypadek wzięliśmy ze sobą wędki i siedzenia. Po wejściu na lód zobaczyliśmy kilka otworów wcześniej wywierconych. Trzeba będzie je wykorzystać pomyślałem więc do dzieła każdy przy swojej zaczyna kombinować. Na lodzie widać rozsypana zanętę więc dobrze bo my nie mamy. Przyjechaliśmy na rekonesans ale jak coś weźmie to będzie miło. Zaczynamy ustawiać grunt mormyszka w otwór i jazda w dół , popuszczam żyłkę i popuszczam no stanęła nareszcie. Wyciągam sprawdzę jaka głębokość no jest około 7m. Założyłem ochotkę i z powrotem do wody. Wędkujemy ruszam wędką raz w górę to w dól niżej wyżej no i nic, zmieniam głębokość z dna nic z wieszaka nic . A Adam ma już pierwszego okonia gratulacje czyli coś powinno brać. Czekam dalej i próbuję, coś mi zaczyna uginać końcówkę. Zacinam no i jest płoć jakieś 18-20 cm. Jest nadzieja na brania. Po pewnym czasie zmienialiśmy miejsca wędkowania złowiliśmy jeszcze płoć i okonia i po około 2,5 – 3 godzinach stwierdziłem, że wystarczy zabawy. Była to nasza pierwsza i ostatnia wyprawa tej zimy. Pozdrawiam wszystkich kolegów.

 

Zaszufladkowano do kategorii Wędkarskie przygody. | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Szczupak w słoninie

,,Szczupak w słoninie” jest to przepis wypróbowany kilkakrotnie i mogę go śmiało opisać i polecić kolegom. Szczupaka w ten sposób podawałem na imieninach Żony i goście byli zachwyceni tym daniem na gorąco.
A oto składniki:
a)szczupak 1-1,5 kg
b)słonina 1kg w kawałku
c) natka pietruszki 1 pęczek
d) sól
e) pieprz
f) cytryna
g)folia aluminiowa spożywcza
A tak to robię : rybę skrobię, odcinam łeb i płetwy również ogonową. Płuczę rybę w wodzie, odkładam na ścierkę i owijam nią aby szybciej odsączyła woda.
Czystą i w miarę suchą rybę przekładam do naczynia i solę, pieprzę oraz skraplam cytryną.
Odkładam szczupaka w chłodne miejsce a w tym czasie przygotowuję słoninę, t/j kroję ją na cienkie i długie paski takie najlepiej aby obwinąć całą rybę po obwodzie.
Przygotowuję folię – arkusze tak długie aby można było owinąć w nich całą rybkę. Po jakimś czasie tzn. około 30-60 minut w zależności jakim czasem dysponujemy, wyjmujemy rybę z lodówki.
Nadziewam rybę natką pietruszki i owijam dosyć szczelnie paskami słoniny.Kładę rybę na foli po środku arkusza i zawijam szczelnie.
Można zawinąć podwójnie to będzie pewne że nic ze środka nie wypłynie. A teraz w zależności kiedy chcemy tę rybę podać wkładamy do piekarnika , pieca, lub grilla najlepiej tak gdzieś około 1-godziny przed podaniem.
Podczas pieczenia lub grillowania rybę obracamy przynajmniej raz. Po wyjęciu należy ostrożnie rozwijać najlepiej na półmisku ponieważ wytworzył się wspaniały sosik i szkoda by go było stracić.
Rybę ja podawałem z białym pieczywem bez innych dodatków. Ryba bardzo smaczna ręczę że każdemu wyjdzie.
Na koniec opisu z doświadczenia wiem i proponuję jednak przed zawinięciem w folię, pociąć rybę w poprzek na tyle porcji ilu mamy gości będzie łatwiej podawać.
Ryba jest tak miękka po upieczeniu, że rozlatuje się podczas dzielenia na porcje.
Pozdrawiam i życzę smacznego .

Zaszufladkowano do kategorii Mój nie tylko kulinarny świat. | Otagowano , | Dodaj komentarz

Certa w papilotach

Certa w papilotach.
Jest to przepis z którego korzystam od lat a znam go nie wiem chyba bardziej z doświadczenia niż z książki.
Ryba certa jest bardzo smaczna ale i bardzo oścista. Dlatego jest to ryba dla cierpliwych smakoszy.
A oto składniki:
a)certa
b) łyżka stołowa masła na rybę
c) średnia cebula na rybę
d) natka pietruszki pęczek na rybę
e) cytryna
f) sól
g) pieprz
h) folia aluminiowa spożywcza
A tak to robię: rybę skrobię z łusek, patroszę, obcinam łeb i płetwy. Wyczyszczoną rybę płuczę w zimnej wodzie i odkładam na ścierkę do wyschnięcia.
Wyschniętą rybę solę pieprzem, wkładam do naczynia i skrapiam cytryną. Przykrywam i wkładam do lodówki.
W tym czasie gdy ryba jest w lodówce, ja obieram cebulę i kroję na talarki, natkę pietruszki siekam na mniejsze cząstki i tnę folię na arkusze takie po 50 cm.
Na folię układam talarki cebuli na długość ryby. Po wyjęciu ryby z lodówki napełniam ją najpierw łyżką masła a później natką. Napełnioną rybę układam bokiem na cebuli a na drugi bok kładę tak samo talarki cebuli.
Całość szczelnie zawijam. Kładę na wcześniej rozpalonego grilla i piekę z dwóch stron około 30 minut. Zdejmuję rybę z grilla i ostrożnie odkręcam nad talerzem by mi nie uciekł sos który się wytworzył podczas grillowania.
Ja tę rybę podaję z białym pieczywem no i z piwkiem. W ten sposób można robić kilka rodzai ryb zwłaszcza o chudym mięsie. Ja stosuję przyprawy proste i naturalne.
Życzę smacznego.
Polecam certę wędzoną jest jeszcze lepsza.

 

Zaszufladkowano do kategorii Mój nie tylko kulinarny świat. | Otagowano , | Dodaj komentarz

Szczupak w pieczarkach

Szczupak w pieczarkach – Zdjęcie dodałem bo pasuje tematycznie do przepisu jaki pragnę Kolegom podać.
A oto składniki:
a)szczupak taki 1-1,5 kg
b) pieczarki 0,5 kg
c)3-4 średnie cebule
d) kwaśna śmietana 18-stka lub wyżej
e) mąka
f) pieprz
g) sól
h) cytryna
i) olej
j) No i trochę czasu.
Szczupaka skrobiemy, patroszymy, odcinamy łeb i płetwy. Myjemy i kładziemy na ściereczce aby odsączyła się woda.
Następnie kroimy na dzwonka i solimy pieprzymy układamy w naczyniu i skraplamy cytryną.
Przykrywamy i stawiamy w chłodnym miejscu. Pieczarki czyścimy i kroimy na drobne części. Pokrojone pieczarki wsypujemy do garnka dodajemy trochę oleju i stawiamy na ogień, mieszamy od czasu do czasu aby się nie przypaliły podczas duszenia.
Pod koniec dajemy trochę soli i pieprzu. W tym czasie obieramy cebulę i kroimy dość cienko.
Podduszone pieczarki zdejmujemy z ognia. Do głębokiej patelni wlewamy olej i podgrzewamy. Wyjmujemy dzwonka i obtaczamy w mące. Dzwonka wkładamy na rozgrzany olej i smażymy na złoty kolor z dwóch stron.
Usmażona rybę wyjmujemy z patelni, nie wylewamy oleju. Do patelni wsypujemy wcześniej pokrojoną cebulę i podsmażamy do zeszklenia się. Zdejmujemy z ognia. Rybę układamy na cebule i przykrywamy pieczarkami.
Na całość wlewamy rozmieszaną śmietanę tyle żeby pokryła wszystko. Stawiamy na mały ogień i przykrywamy żeby się dusiło. Zaglądamy co jakiś czas i delikatnie mieszamy dużą łyżką, tak by ryba się nie rozleciała a śmietana połączyła się ze wszystkimi składnikami.
Oczywiście sprawdzamy smak sosu i dodajemy w zależności od smaku pieprz i sól. Po jakimś czasie jak stwierdzimy, że wszystko się pięknie połączyło, możemy zdjąć z ognia i podawać. Proponuję spożywać z białym pieczywem.
Do picia co komu pasuje.
Kosztuje to trochę pracy i czasu, ale warto.
Życzę smacznego.

Zaszufladkowano do kategorii Mój nie tylko kulinarny świat. | Otagowano , | Dodaj komentarz

Mój stawik.

Pozdrawiam kolegów wędkarzy pragnę opisać mój stawik. Chcę pokazać jak nasza kochana przyroda potrafi w tak krótkim czasie z dołka przeobrazić to miejsce w uroczy zakątek z różną roślinnością i rybami.

Ten stawik był moim marzeniem, które się ziściło i cieszy oczy nie tylko moje.

Jest w nim kilka rodzaj ryb szczególnie tych, które w takim małym dołku świetnie się mają i nawet się rozmnażają. Ale jak rybki rosną to i pojawiają się amatorzy na darmowe jadło.

Już po krótkim czasie pojawiła się czapla a później wydra. Czaplę przegoniłem a wydra pojadła sobie i też więcej nie przyszła. Oczywiście utrzymanie stawiku wymaga trochę pracy ale co to jest w porównaniu do tego jakie piękne widoki można oglądać siedząc na zielonej trawie i obserwując ryby w wodzie, latające owady i ptaki, które w czasie suszy przylatują pić wodę.

Zapomniałem dodać że stawik zasilany jest wodą opadową płynącą z dachu mojego domu. Jest to pewien problem bo woda nie ma stabilnej głębokości. Wiosną jest 1,5 m a w czasie suszy spada nawet do 0.7m. I z tym poradziłem sobie bo zabiłem tzw. szpica i pompuję wodę w razie dużego ubytku z ziemi. Nie będę kolegom nudził bo czas przeglądnąć sprzęt i może by tak jutro na miętusa. Życzę wszystkim kolegom takiej oazy.

W tym roku woda w stawie była wyjątkowo niska. Brak opadów spowodował że stan wody w tej chwili spadł do 60cm. Wyspa na stawiku zaczęła się rozpływać. Postanowiłem pobrać zamulone dno no i zlikwidować wyspę. Dzięki temu zyskałem dodatkowe metry powierzchni dla rybek.

Okazało się że przyducha i wydra zrobiły swoje. Zostało niewiele rybek.A i te zanim się woda oczyści nie wiadomo czy przeżyją. Najważniejsze że woda w tej chwili ma głębokość 1,1m i zaczyna padać.Przy takim stanie nie będę się martwił o rybki w zimie. Przyroda zrobi swoje i znowu będzie pięknie na wiosnę.

W zimie zrobię pomost w miejscu wyspy. Będzie można wejść na staw i pomoczyć nogi.Dołączyłem kilka zdjęć.Nie zdążyłem zrobić pomostu w zimie bo lód szybko stopniał.Ale kładka już gotowa więc dołączam kilka zdjęć .

Dołączyłem kilka zdjęć i zobaczcie jak się pięknie oczyściła woda i jaka jest głęboka.

Jest rok 2016 styczeń napowietrzam stawik.W lutym obciąłem gałęzie na wierzbach przy stawie bo bardzo smieciły.bardzo sięto nie podobało mojej żonie Irenie.Dołączam kilka zdjęc ztego roku 2016 z widokami ryb.

W ubiegłym tygodniu czyli gdzieś 21 listopada 2016 pogęłbiłem mój stawik.Przy obenym stanie było 90 cm wody po pogłebieniu jest 180 w najbłębszym miejscu.Czyli myslę że taraz zima rybkom nie straszna.

Woda w stawie znowu się zmąciła ale już tak było i wszystko wróciło do noram.Najważniesze że nie będzie deficytu wody ani w lecia ani w zimie.

Wykonałem jeszcze barierkę wzdłusz strony gdzie jest wysoko i daleko do lustra wody dla bezpieczeństwa i wzmocnienia równocześnie brzegu.

Dołączam kila zdjęć dla upamiętnienia tego faktu.
Styczeń 2017.Staw po ostatnich wykopkach dochodzi do siebie w zimowej szacie.Wiercę kilka otworów od czasu do czasu teraz bez obaw bo pod lodem jest 2m wody. Dołaczam kilka zdjęć i jeszcze.

1 KWIECIEŃ 2017 wpuściliśmy nowe rybki do stawu jest 24 karpi ,1 tołpuga ,1 szczupak ,3amury..kilkalinów i ploci .2 szt okoni.Zobaczymy jak sie zaaklimatyzują.

Zaszufladkowano do kategorii Mój nie tylko kulinarny świat. | Otagowano | Dodaj komentarz

Pora na miętusa

Pozdrawiam kolegów wędkarzy. Jest już marzec, wiec można śmiało łowić miętusa. Rozochociłem się w połowach bo kilka ryb złowiłem w jesieni.
A poza tym mój syn Adam mnie dopinguje więc chcąc nie chcąc wybieram się na połowy. Mam małe doświadczenie w połowach tych rybek ale najlepsze doświadczenia nabiera się praktykując. Ja tę rybę łowię na grunt, przynęta to filecik z ryb.
Wiem, że ta ryba jest bardzo trudna do złowienia, potrzebuje specjalnych warunków t/j pogody, pory i innych czynników które trzeba spełnić żeby ją złowić.
Piszę do Was i proszę o porady jak tą rybkę łowić aby połów był skuteczny no i jak się ją złapie to jak ją przygotować do spożycia. Dla mnie osobiście same przebywanie na łowisku jest przyjemnością bo pali się ognisko, jest cisza no i ta niewiadoma czy coś weźmie.
A gdy weźmie to zobaczymy ją dopiero w świetle latarki. Rybka przedstawiona na zdjęciu to oczywiście miętus 44 cm złowiony na fileta z płotki metodą na grunt w dniu 20-11-2012r godzina około 18 -stej .Ponieważ jak wcześniej mówiłem trudno nam było usiedzieć w domu, postanowiliśmy pojechać na miętusa w miejsce gdzie w jesieni co nie co brało. Popatrzyłem na termometr no i jest -7 *C co robić. Wędki przygotowane przynęty też jedziemy. Po przyjeździe a bardziej po podjechaniu bliżej łowiska, okazało się że samochodem nie da się jechać bo jest dużo śniegu. Wyjęliśmy sprzęt i hejże nad wodę.
Wędki dało się jakoś rozłożyć gorzej je było podeprzeć bo ziemia zamarznięta. Wędki zarzuciliśmy i czekamy. Rozpaliłem ogień bo zimno zaczęło dokuczać. Siedzimy przy ognisku, księżyc pięknie świeci a brań zero. Po około dwóch godzinach mówię do Adama sprawdzę w samochodzie jaka jest temperatura. Poszedłem do samochodu.Termometr w aucie wyświetlił -13*C. Wróciłem i mówię nie ma co siedzieć przy tak niskiej temperaturze szkoda zdrowia. Zwijamy sprzęt i tu zaskoczenie .
Nie można złożyć wędek, a cha pomyślałem to ten mrozik. Dopiero po podgrzaniu w blasku ognia udało się nam jakoś to zebrać do kupy. No i co jest to dla nas jakieś doświadczenie.
Myślę, że przy tak niskiej temperaturze to i rybkom nie chce się jeść. Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych połowów.

Zaszufladkowano do kategorii Wędkarskie przygody. | Otagowano | Dodaj komentarz