
Z budową stawu to było tak:
Jeszcze jako dziecko jeździłem i chodziłem tą ścieżką i zawsze w dole na łące państwa Kutyłów stała woda a nawet był rowek z t.zw przepustem w którym na przedwiośniu i w czasie opadów płynęła woda.
Trochę później gdy córka państwa Kutyłów została moją żonę,myślałem o tym by pogłębić ten dołek na łące.
Marzenia się stawały realne gdy teściowa w 2002 roku rozpisała swoją posiadłość na Córki.
Nam się dostały zabudowania gospodarskie i kawałek ziemi właśnie z tym dołkiem i podmokłą łąką.

Zanim jednak zacząłem myśleć o kopaniu stawu to wybudowaliśmy sobie cichą przystań nasz domek. Całość nazwaliśmy na cześć teścia Józefa Kutyły
,,Formoza”
Budowa domu i otoczenia kosztowało nasz dużo sił i pieniędzy dlatego staw odpuściłem sobie na jakiś czas by odpocząć.
Rozplanowałem sobie prace przy kopaniu stawu najpierw wyciąłem olchy dwie duże które rosły nad tym dołkiem.
Zaplanowałem że jeden z uciętych pni pozostałych z olchy w ziemi będzie stanowić podstawę pod pomost.
A z desek zrobiliśmy sztachety które stanowią część ogrodzenia
Z moimi Synami zaznaczyłem teren stawu wbiliśmy paliki i obłożyłem faszyną by było gotowe gdy zaczniemy kopać.
Długo nie wytrzymałem i w 2005.12.umówiłem sprzęt do kopania i samochód do wywożenia ziemi.
Koparka przyjechała a samochód niestety nie. Zatroskany tym faktem dzwonie do kolegi który obiecał mi transport niestety nie odbiera telefonu.
Na szczęście w mojej firmie jest wywrotka . I tu pomogli mi życzliwi ludzie czyli kierownik który ma pod sobą transport no i kolega który był Prezesem technicznym .
Operator mimo że ziemia ta okazała się piękną gliną kopał jak mógł najszybciej i wydarł spory dół. Chałdy gliny były wszędzie a samochodu ani słychu ani widu.
Samochód będzie na drugi dzień czyli w sobotę.
W tym dniu skończyliśmy kopać dosyć późno chciałbym jeszcze pobrać trochę głębiej i wy plantować brzegi i wywieść ziemię,no cóż bez samochodu to nie realne.
W planach miałem już miejsca gdzie to mogę wysypać . W brew pozorom to ważne,jest to ogromna ilość ziemi i gliny.

Ziemię wywiozłem w dół po ziemi która poszła na budowę domu i inne miejsca.
Operator w sobotę można powiedzieć że zakończył dzieło. Dokończył kopać i wy plantował otoczenie stawu usypał wały. Wprawdzie staw miał być o połowę większy ale cóż nie myślałem o stawie hodowlanym.
Po uporządkowaliśmy trochę teren wokół stawu i należało by zabezpieczyć tak głęboki wykop chociaż pozornym ogrodzeniem.
Dwa dni po wykopaniu staw na szczęście woda jeszcze nie podeszła trzeba się spieszyć by obłożyć dno faszyną która będzie chociaż trochę uniemożliwiać osypywanie się brzegów do środka zbiornika.
W pracach jak zwykle mogłem liczyć na Synów.
Woda jak widać zaczyna napływać no i święta za pasem trzeba kończyć i czekać na wiosnę.
A na wiosnę 2006 roku, śniegi puściły i zobaczcie co się stało. Wody jest pełen staw.
Jak to się mówi czas zrobi swoje i przyroda sobie da radę teren wokół stawu szybko zarastał zrobiłem kładkę z ławeczką a nawet dwie zaczęło się robić pięknie.
Wpuściłem kilka rybek by coś pływało w wodzie jak widać nawet się rozmnożyły.
Jak widać woda opadła, z jednej strony to dobrze bo będą zarastać trawą brzegi.
Prace przy stawie i obok posunęły się dalej, ogrodziliśmy teren siatką a wokół

posadziłem kilka roślin i wierzb. Pojawiły się glony a co za tym idzie problem. Zacząłem je likwidować fizycznie po prostu grabiami ,podbierakiem,czym się dało. Wrzuciłem worek torfu, wapno w proszku, i powoli zaczęły znikać.Mylę że ruch wody spowodowany tym że ryby pływają to wszystko wpłynęło że staw się oczyścił.
Jak widać robi się przyjemny zakątek, zakwitły nawet nenufary.
W roku2007z pracami poszliśmy dalej i wybudowałem stacjonarnego grilla i wędzarnię.

Ale o tym nie teraz. Poniżej widać jak ten stawik zmienia. W upalne dni można się ochłodzić.
Cały czas dopuszczam rybki. Z tym nie ma problemów bo z synem Adamem łowimy rybki jesteśmy wędkarzami. A i mamy kuzyna którego tato ma stawy rybne.
W dalszej części widać jak ten staw się zmienia. Jest rok 2008 .
W 2009przybywa więcej roślin i kwiatów.
Mam chętnych do połowu ryb bo pojawia się czapla,koty. Najgorsza jet wydra która robi spustoszenie,
Już zaczynamy łowić rybki z naszego stawu.

Staw w tym czasie przeobrażał się piękniał. Jadnak z czasem trzeba i dołożyć trochę pracy. W 2011 roku gdy woda opadła można było wzmocnić brzegi .Wbiliśmy kilkadziesiąt pali i dołożyliśmy faszyny.
Bywały lata że woda wypływała ze stawu.
Lata lecą staw się zamula stwierdziłem że trzeba zaingerować w naturę i pogłębić.
Ponieważ nasz staw jest zasilany wodą opadową z dachów domu i tarasu a lata są coraz suchsze i wody gruntowe opadają trzeba pomóc i tym się liczyłem. Dlatego też dla uzupełniania wody w stawie wykonałem odwiert i wbiłem t.zw szpica podłączyłem pompę i od czasu do czasu dopuszczam wody.
Jak widać woda opadła i jest prawie biała,część rybek odłowiłem reszta została w wodzie.
Głębokość stwu poprawiona o 0,6 m.
Znowu jest zima, i okazja by wbić pale pod nowy pomost.
Dalsza część prac w następnym 2014 roku.
Lody stopniały i trzeba było użyć pontonu do budowy pomostu
Nowy pomost się sprawdził doskonale. Jak widać sprawdzał wykonawca.
Czas leci i przyroda daje sobie radę. Woda się oczyściła na tyle że widać pływające rybki.


W gorące dni można skorzystać z klimatu stawu i się ochłodzić.
Rybki wróciły do wody.
Mam problem znowu zagościła w stawie wydra.Zauważyłem po pogryzionych rybkach.
Sielanka trwała 2 lata i znowu w 2016 roku postanowiłem pogłębić staw czyli zrobić w nim dołek na zimowanie i przetrwanie letnich upalnych dni.
I tym razem woda zamieniła się w mleko ale mam nadzieję że to już na tym na razie koniec.
Wykonaliśmy jeszcze dla bezpieczeństwa barierkę od strony płotu i uzupełniliśmy kilkadziesiąt pali dla wzmocnienia brzegów.
Wiercę dziurki dla rybek. Jest rok 2017
Jest rok 2017 i staw znowu wraca dożycia.Obecnie przy największej suszy w stawie jest ponad 1 m wody.
Myślę jeszcze o nowym małym podeście od strony zasilania wody,ale to może poczekać.
Jest rok 2018 zima .
Idzie wiosna 2018 rok.
Idzie wiosna,
Podsumowując wysiłek i wykonaną prace to co stworzyliśmy jest dla mnie bezcenne.
Jeżeli ten wpis ktoś przeczyta i skorzysta z moich doświadczeń będę się bardzo cieszył.
Minęło trochę czasu jak zaglądałem na ten wpis bo od wiosny 2018 r a tu już prawie wiosna 2019 r.wrzucę kilka zdjęć i opiszę je.