Sprawozdanie za 2015 r.

Sporawozdanie z Zgromadzenia Czlonków   Koła nr 50 ,,Cieplownik” w Stalowej Woli za 2015r

Na początku zebrania Prezes Koła przywitał wszystkich zgromadzonych i zaproponował wybór Sekretarza prowadzącego  Zebranie i wskazał kol Chmielewskiego Andrzeja . Wszyscy byli za.

Andrzej Chmielewski przeczytał porządek obrad:

 1. Uchwalanie porządku i regulaminu obrad obecnych .

 2. Przyjęcie sprawozdania z działalności Zarządu Koła,

Komisji Rewizyjnej, Sądu Koleżeńskiego za 2015 rok.

3. Raport z działalności SSR

4. Dyskusja nad sprawozdaniami.

 5. Uchwalenie planu działania oraz budżetu Koła na rok 2015

 6. Ustalenie Zawodów-Terminy

 7. Wolne wnioski.

 8. Zakończenie obrad.

Przegłosowano porządek obrad na obecnych 13 osób wszyscy byli za.

Sprawozdanie z pracy Zarządu koła przekazał Prezes Koła Kutyła Stanisław.

Sprawozdanie Komisji Rewizyjnej zrelacjonował Kolega Mokrzyk Zbigniew

Sprawozdanie z pracy Sądu Koleżeńskiego przekazał Kolega Kula Kazimierz.

Raport z działalności SSR przedstawił Komendant Myszka Andrzej

Plan działania raz budżetu Koła przedstawił Banaszek Jarosław

Terminy i miejsce zawodów przedstawił Chmielewski Andrzej do akceptacji.

W wolnych wnioskach kol Kret Ryszard przedstawił wniosek do Zarządu Okręgu o zmniejszenie ilości rejestrów do jednego.

W części nie oficjalnej udekorowano Mistrza Kola za 2015 r Kolegę Mokrzyka Zbigniewa Pucharem i dyplomem.\ i Prezesa Koła Złotą Odznaką PZW.

Prezes Kola podziękował wszystkim zgromadzonym  za pracę na rzecz Koła i Sponsorom za sponsorowanie działalności naszego Koła .

Zebranie Oficjalne zakończyło się o godzinie 12/30 zaproszeniem na poczęstunek.

Była miła atmosfera i długie dyskusje oraz relacje z wypraw  wędkarskich.

Dołączamy kila zdjęć.

      

Zaszufladkowano do kategorii Z życia koła "Ciepłownik" i nie tylko. | Dodaj komentarz

W poszukiwaniu pstrąga

Planowałem jak tydzień temu jechać na podlodówkę mieliśmy wybrane nawet łowiska.Pogoda sprawiła psikusa zrobiło się ciepło i strach było wchodzić po kilku dniach odwilży na lód. Pogoda wczoraj była wymarzona na spacer z wędką. Sprawdziłem przynęty  spinningowe, zostało z jeszcze kila blaszek, woblerów i jeden nowy który dostałem w prezencie pod choinkę. Akurat jest weekend to się skrócił okres ochronny na pstrąga potokowego. A że mieszkam niedaleko Bukowej  i Białej to jak tu nie skorzystać i nacieszyć oczu ich widokiem, no i morze jakiś kropkowany wyjdzie do przynęty. Uzbroiliśmy spinningi i jazda. Nad rzeczką Bukową byliśmy około 12-stej.Woda czysta nie za głęboka ani nie za płytka,dobra do spinningowania. Próbowaliśmy łowić na małe woblery imitujące pstrąga. Obrzuciliśmy kilka miejsc gdzie powinny być podbicia i nic. Nie było żadnego wyjścia do przynęty. Około 14-stej pojechaliśmy na Białą i tam po godzinie rzutów nic nie zacięliśmy. Ale wyprawę i tak można uznać za udaną bo jak to się mówi trening czyni mistrza. Sprawdziliśmy sprzęt i siebie przebijając się zwłaszcza przy Bukowej rzez zarośla i różne chaszcze oraz trawy.Trzeba powiedzieć że Bukowa staje się rzeką coraz bardziej dziewiczą – niedostępną i bardziej do brodzenia niż do łowienia z brzegu. Pozdrawiam

 

Zaszufladkowano do kategorii Wędkarskie przygody. | Otagowano | Dodaj komentarz

Zebranie Sprawozdawcze w Kole nr 50 ,,Ciepłownik

Zarząd Koła Nr 50 ,,Ciepłownik” w Stalowej Woli informuje Kolegów wędkarzy w dniu 21.02.2016. r. odbędzie się Zebranie Sprawozdawcze za rok 2015 Koła nr 50 ,,Ciepłownik”.
Miejsce zebrania pub & pizzeria ,,RESET” Stalowa Wola ul.Wojska Polskiego 18.
Początek Zebrania godz: 11/00
Prosimy o zgłoszenie chęci wzięcia udziału do kol. Kutyła Stanisław tel: 605951139
Zgłoszenia przyjmujemy do dnia 18.02.2016r.

Można dopisać się w komentarzach wiadomości.
Pozdrawiamy Zarząd Koła nr.50 ,,Ciepłownik” Stalowa Wola.
Zaszufladkowano do kategorii Z życia koła "Ciepłownik" i nie tylko. | Otagowano | Dodaj komentarz

Pierwsze okonie z pod lodu

W  tą sobotę pogoda była dobra na pod lodowe łowy.Wybrałem się wreszcie na nie dzięki koledze, który pożyczył mi świdra.
Szczerze mówiąc to mam w domu dwa świdry, ale to nie to co ten od kolegi idzie w lód jak nóż w masło. Nie chciałem się tłuc siekierą bo to skutecznie odstrasza rybki.
Wcześniej kupiłem ochotkę i na wszelki wypadek kilka mormyszek,nie byłem pewny ile mi zostało z tamtego roku.
Przygotowałem wędki i jazda na zbiornik znany z wędkowań całorocznych. Bo nie miałem czasu na nowe wyzwania. Teraz gdy woda zamarzła jest dobrze bo można dojść wszędzie gdzie się chce i poszukać rybek.
Na zbiorniku byliśmy około 11/00.Tłumów nie ma jest wprawdzie kilku wędkarzy, ale zbiornik duży więc można sobie znaleźć kawałek wolnego lodu.
W ramach wywiadu i ciekawości podeszłemu do wędkarza, który łowi na środku zbiornika zapytać o wyniki,powiedział że biorą drobne płocie ,okonie. Czyli dobrze są brania, może będzie zabawa.
Zaczęliśmy wiercić otwory przy brzegu i drugi szereg otworów trochę dalej równolegle.
Nastawiamy się na okonia i zaczynamy łowić. Pierwszy pomiar pod nami jakieś  2m głębokości. Bardzo dobrze bo dziura przy zwalonych gałęziach i blisko brzegu dobre schronienie dla okonia.
Ponieważ prawie zawsze w wyprawach towarzyszy mi syn Adam to też tym razem on wybrał to miejsce i się nie mylił. Po kilku minutach zacina pięknego okonia ledwo się mieści w niedużym otworze.
Ja zaczynam łowienie za nim  po kilku minutach ja mam branie, mały okoń kilkunastu centymetrowy.
Syn ciągnie rybkę za rybką i nie zmienia miejsca. Ja w tym dniu łowiłem jeszcze w kilku, ale złowiłem tylko trzy sztuki.
Adam nie zmieniał przez ten czas miejsca i złowił kilkanaście rybek. Rybki wróciły do wody. A my szczęśliwi że brały do domu przed godz 16-stą bo w Zakopanym Nasi skaczą.Czyli nie zawsze się sprawdza przysłowie, że przy jednej dziurze nie jeden kot zdechł. Pozdrawiam i życzę grubego i bezpiecznego lodu. Dołączam kilka zdjęć.

  

Zaszufladkowano do kategorii Wędkarskie przygody. | Otagowano | Dodaj komentarz

Koniec sezonu na miętusa

W tej jesieni wyprawy miętusowe zaczęliśmy późno bo było ciepło. A co za tym idzie sezon trwał też krótko.
Mimo to byliśmy z synem kilka razy na rybach. Wyniki też były różne przestałem się chwalić. Po ostatnich wpisach gdzie zostałem wyzwany od mięsiarzy i gumofilców odechciewa się pisania oraz dzielenia się przygodą i refleksją z wypraw wędkarskich. Mimo to tak ogólnie i bez szczegółów dzielę się z wami tym co najpiękniejsze czyli Przyroda i Człowiek lub odwrotnie. Gdzie My jesteśmy czy na końcu czy na początku trudno jednoznacznie powiedzieć.
Jak wcześniej pisałem byliśmy kilka razy na rybach i próbowaliśmy łowić na łowiskach sprawdzonych czyli pewnych i odkrywaliśmy nowe miejsca a na nich było różnie.
Wiem Koledzy z doświadczenia że łowienie tych ryb to jest to przygoda dla wytrwałych i liczących się z niewygodą z zimnem i ciemnościami.
Ale przy palącym się ognisku i herbacie w termosie można dosyć długo posiedzieć.
Mimo tak złej pory: ciemność ,zimno , mokro ,wietrznie . Można usłyszeć jak przyroda żyje .Wystarczy dobrze się wsłuchać, jest to nagroda dla tych wytrwałych. A gdy zadzwoni sygnalizator na wędce i wyciągniemy pięknego marmurka, to adrenalina nas tak rozgrzewa że zapominamy o zimnie i niewygodzie. Ryb tej jesieni nie nałowiłem ale świeże powietrze oderwanie się od telewizora i komputera to też plus. Do tych kilku słów dołączę kilka zdjęć z wypraw. Pozdrawiam serdecznie

   

 

Zaszufladkowano do kategorii Wędkarskie przygody. | Otagowano | Dodaj komentarz

Ryba w warzywach

W ubiegłą sobotę lało jak z cebra. Pogoda wymarzona do pitraszenia a że w piątek obiecałem Rodzinie, że to ja w sobotę gotuję obiad to dobrze się złożyło.W ogródku są jeszcze świeże warzywa a w zamrażarce ryby więc trochu fantazji i obiad gotowy.Postanowiłem tym razem zrobić obiad jednodaniowy ale taki by wszyscy się najedli.
A oto potrzebne składniki:
1.Jedna ryba lub więcej ja miałem dwie mniejsze.
2.Ziemniaki duże 2 szt dla mężczyzn dla żony jeden na porcję.
3.Pietruszka korzeń z natką  1szt na porcję.
4 Marchew 1- 2 zależy od wielkości na porcję.
5.Cebula 1-2 w zależności od wielkości na porcję.
6,Ząbek czosnku na porcję.
7.Masło -1 łyżeczka na porcję.
8.Pieprz.
9.Sól.
10.Cytryna.
11.Folia spożywcza.
12.TROCHĘ CHĘCI
Przed przystąpieniem do przygotowania obiadku rozpaliłem grilla by był gotowy gdy skończę z produktami na obiad.
Ryby oczywiście wyjąłem dzień wcześniej rozmrozić i przyprawić ( ja solę pierzę i skraplam cytryną) by przeszły przyprawami.
Warzywa myję czyszczę, ziemniaki,cebulę,czosnek obieram.
Ziemniaki kroję na plastry tak około 1 cm,cebulę w talarki, mniejsze warzywa takie jak marchew ,pietruszka w całości lub przekrawam na pół lub ćwiartki w zależności od grubości.
Jeżeli w/w produkty mamy już gotowe to przygotowujemy folię na której ułożymy nasze danie.Foli należy urwać  około L- 50 cm,by złożyć na pół i dobrze zabezpieczyć nasz wkład.
Folię smaruję masłem w tym miejscu gdzie będę układał warzywa.
Pierwsze układam 3-4 plastry ziemniaka i posypuję pieprzem i solą.Następnie talarki cebuli 3 – 4 na ziemniaki i też lekko poprószyć solą i pieprzem.
Na warzywa układamy rybkę.Jeżeli ryba jest w całości w wewnątrz wkładam natkę pietruszki.Jeżeli filet lub inna porcja to kładziemy na wierzch ryby.Na rybę odwrotnie kładziemy cebulę i ziemniaki i lekko posypujemy przyprawami.
Po bokach układam marchew i pietruszkę i śladowe ilości czosnku ,czyli ząbek w kawałkach.
Całość szczelnie zawijam i układam na grilla, można jeżeli nie jest się na działce lub w terenie w piekarniku lub kuchence,w piecu. Proponuję na średnim ogniu w zależności od wielkości porcji 40 do 60 minut lepiej delikatnie palić a dłużej  by nam się to wspaniałe danie nie przypaliło.
Jeżeli ktoś robi to pierwszy raz można zdjąć zawiniątko z ognia lekko rozwinąć i sprawdzić jeżeli warzywa na wierzchu są miękkie to i resztę można już jeść.
Folię proszę rozwijać delikatnie nad talerzem by nie stracić wspaniałego sosiku.
Po rozwinięciu foli przekładamy warzywa i rybę delikatne na talerz i polewamy sosem wytworzonym w wyniku grillowania.
Danie smakuje bardzo dobrze  czym się przekonałem ja i Rodzina.
Dla tych którzy nie lubią ryb z ością proponuję kupić filet w sklepie i ten też smakuje dobrze.Też robiłem w piekarniku.
Ten przepis to moja wyobraźnia,jeżeli ktoś opisał gdzieś taki sam lub podobny to serdecznie przepraszam ale nie czytałem.
Dołączam kilka zdjęć.
Pozdrawiam i życzę smacznego.

     

 

Zaszufladkowano do kategorii Mój nie tylko kulinarny świat. | Dodaj komentarz

Zawody Towarzyskie Największa Ryba sezonu 20.05.2015

W dniu 20.05.2015r zgodnie z terminem wcześniej ustalonym i podanym do wiadomości  odbyły się Zawody

Towarzyskie ,,Największa ryba Koła PZW Nr 50 Ciepłownik  w 2015r”Stalowa Wola  na zbiorniku Warchoły w Nisku.

Tym razem pogoda sprawiła psikusa lało jak z cebra. Mimo tak brzydkiej pogody, w zawodach

wzięło udział 7 kolegów w tym 1 junior.

Były to zawody dla wytrwałych.I to się opłaciło bo na czas zawodów pogoda się poprawiła i nie padało.

Zawody rozpoczęły się odprawą zawodników i sędziów.

Start zawodów godzina 8/00 zakończenie 11/00, jedna tura.

W czasie zawodów niestety ale ryb nie złowił nikt. Po zawodach wręczono najmłodszemu zawodnikowi dyplom i suweniry za uczestnictwo w zawodach.

Jak zwykle odbyła się konsumpcja potraw przygotowanych przez Gospodarza Koła.

Prezes w imieniu Zarządu Koła podziękował uczestnikom zawodów i zaprosił na następne zawody w dniu 20.12.2015r.zbiornik Klonowe ,,Podlodowie

Mistrzostwa Koła\” oczywiście jeżeli będzie lód.

Do wpisu dołączam zdjęcia i Pozdrawiam wszystkich po kiju.

   

Zaszufladkowano do kategorii Z życia koła "Ciepłownik" i nie tylko. | Otagowano | Dodaj komentarz

Karasie w zalewie na kwaśno

Byłem tego lata na kilku wyprawach wędkarskich z których przywiozłem kilka pięknych karasi.
Rybki brałem z myślą o usmażeniu ich a następnie zamarynowaniu.
Ponieważ karaś jest rybką smaczną ale ościstą a ja nie lubię grzebać w ościach więc dołożyłem trochę trudu i je zamarynowałem.
A jak to robiłem piszę dalej:
karasie oskrobane wyczyszczone i wymyte kroję na połówki a następnie jeszcze raz na takie porcje by zmieściły się do słoika litrowego.
Pokrojone rybki solę pieprzę i skraplam cytryną.
Odstawiam jak mam czas nawet na dobę do lodówki raz dwa razy mieszając rybę by lepiej przeszła przyprawami.
Gdy ryba czeka w lodówce ja przygotowuję zalewę:
ocet 1 szklanka
woda 3 szklanki
1 łyżka cukru
kilka listków laurowych
Kilka ziarnek ziela angielskiego
Umieszczamy te składniki w garnku przykrywamy i doprowadzamy do wrzenia.
Po zagotowaniu zalewę odstawiamy do schłodzenia.
Ilość zalewy zależy od ilości ryb.
Ponieważ ja do ryb dodaję cebulę to obieram je kilka w zależności też od ilości rybek.
Po stwierdzeniu że ryba przeszła już przyprawami wyjmuję je z lodówki i obtaczam w mące.
Do głębokiej patelni wlewam tłuszcz i podgrzewam.Wrzucam obtoczoną w mące rybę i smażę do pięknego złotego koloru.
Po usmażeniu rybek na pozostały tłuszcz wrzucam cebulę i doprowadzam mieszając do zeszklenia.
Do słoików na dno wkładam cebulę następnie rybki układamy ciasno i znów cebulka.
Zalewam ten wkład wcześniej schłodzoną zalewą.
Wlewam ją do pełna ze wszystkim co się w niej znajduje.
Zakręcam słoiki i odstawiam w chłodne miejsce na dwa tygodnie przynajmniej.
Po tym czasie ryba przechodzi zalewą która rozpuszcza mniejsze ości i rybkę można spożywać bez obaw.Po dłuższym czasie
powstaje w słoiku galaretka.
Rybka smakuje wyśmienicie i nadaje się bardzo dobrze jako zakąska do czegoś mocniejszego.

U nas w domu smakoszem jest syn Adam.

Jak widać na zdjęciu zrobiłem 5 słoików z czego w ostatniej chwili mi się udało zabrać z lodówki jeden i poczęstować kolegów z pracy, też  wędkarzy. Jak zwykle byli zachwyceni niepowtarzalnym smakiem.

Życzę smacznego.

  

Zaszufladkowano do kategorii Mój nie tylko kulinarny świat. | Otagowano | Dodaj komentarz

Wędzone liny

Byłem kilka dni na urlopie, a że mam chorą rękę to urlop rzeczywiście był wędkarski. Sprawdziłem kilka miejsc do których gdybym był zdrowy nie miałbym czasu zajrzeć.
Byliśmy nad zalewem w Janowie Lubelskim.
Na łowisko zajechaliśmy około 17-stej. Wędkarzy nad wodą nie wielu, skwar z nieba , a nad tym łowiskiem niema ani drzewka, które by dało cień.
Adam zaczął mieszać zanętę i rozłożyliśmy sprzęt.
Syn łowił na dwie wędki : gruntówkę i spławik  ja ze względu na kciuk tyko na grunt.
Na przynętę założyliśmy, Adam kukurydza i biały robak na drugą kukurydza i czerwony robak. Ja  łowiłem na kukurydzę z białym robaczkiem.
Brania zaczęły się dopiero gdzieś około 19-stej. Ja złowiłem pięknego lina  46 cm i w tym czasie zaczęła się lawina brań, a głownie krasie srebrzyste.
W tym dniu łowiliśmy do 22/00.Ryby brały nie źle ale robiliśmy selekcję tak że do domu wzięliśmy 10 ,,japońców”” takich około 25 cm i pond i  dwa liny.
Na drugi dzień z rana nowa wyprawa w nowe miejsce i nowe doznania i wyzwania.
Nad zalew ,,Wilcza Wola” zajechaliśmy gdzieś koło 7/00.
Wjechałem w kilka miejsc nad wodę wszędzie zajęte. Jadąc przez most zauważyłem wolne miejsce przy moście i tam żeśmy wrócili szczęśliwi, że nikt go nie zajął.
Rozłożyliśmy sprzęt Adam jak zwykle zajął się zanętą  ja rozłożyłem parasol bo słońce od wschodu dawało niemiłosiernie.
Jak dzień wcześniej podział był taki sam ta sama metoda i przynęta tylko efekty trochę inne.
Około 10 złowiłem pierwszego lina i to pod 50 cm. Adam złowił pięknego karasia naszego  złotego też ponad 30cm.
A potem brania były w kratkę, w tym dniu łowiliśmy do 21/30 i oprócz tych ryb wymienionych na początku złowiliśmy lina, leszcza i kilka płoci.
Nie wszystkie ryby zostały zabrane wzięliśmy te najpiękniejsze. Płocie ponad 25 cm wróciły do wody.Adam był trochę nie zadowolony bo liczył na karpia.
W następnym dniu rozmawiałem z kolegą o połowach i o tym że udało mi się złowić kilka rybek w tym cztery piękne liny i zastanawiałem się jak te rybki przyrządzić.
Kolega Zbyszek podpowiedział mi że bardzo dobre są liny wędzone.
Dobrze odpowiedziałem i zrobiłem tak jak wcześniej z innym rybami które wędziłem więc tak:Rybki sprawione,wymyte  i po nasoleniu i popieprzeniu skropiłem cytryną. Odstawiłem do lodówki prawie na dobę.
Na drugi dzień rybki lekko opłukałem i skórą ułożyłam na siatce.Wcześniej rozpaliłem pod wędzarnią. paliłem delikatnie olchą. Po około czterech  godzinach wyjąłem rybki i wierzcie mi smakowały wspaniale. Podawałem z białym pieczywem i ja popijałem piwem. Podziękowałem koledze za podsunięcie pomysłu na lina.
Dziękuję za uwagę. Dołączę kilka zdjęć jak mi się uda.Pozdrawiam

     

 

Zaszufladkowano do kategorii Mój nie tylko kulinarny świat. | Otagowano | Dodaj komentarz

Zawody Towarzyskie Największa Ryba sezonu 2015 na Warchołach

Zarząd Koła PZW nr 50 ,,Ciepłownik\” Stalowa Wola  informuje Kolegów, że w dniu 20.09.2015
na zbiorniku ,,Warchoły\” w Nisku Odbędą się zawody wędkarskie Towarzyskie ,,Największa Ryba sezonu 2015\”
Zgłoszenia przyjmuje telefonicznie kol.Prezes i Skarbnik Koła do dnia 16.09.2015.
Startowe 10zł młodzież nie płaci.
Zbiórka chętnych w dniu zawodów do godziny 7/00 przed siedzibą koła t/j ul.Wałowa 1A.
Zapewniamy ciepły posiłek i ciekawe nagrody.Serdecznie zapraszamy.

Zaszufladkowano do kategorii Z życia koła "Ciepłownik" i nie tylko. | Otagowano | Dodaj komentarz